Polski

Jaśliska

Jaśliska to miejsce bezsprzecznie kultowe. Zagubione w Beskidzie Niskim miasteczko wymaga jednak pewnej oryginalnej wrażliwości. Kto ją posiadł, jest nim zachwycony. Kto nie, fenomenu tego nie zrozumie...




Jaśliska dzieli od Krosna ponad 30 km, warto jednak się tu wybrać i poszukać owego realizmu magicznego, o który tak trudno w codziennej, przyziemnej gonitwie. Każdy musi znaleźć go osobiście, choć niekoniecznie w samotności, wyprawy w Beskid sprawdzają się przecież najlepiej w grupie przyjaciół. Choć wyprawa samotna może być głębsza, mocniej sięgająca źródeł, relizmu magicznego...





Realizm niemagiczny to przede wszystkim arcyciekawa historia i drewniana zabudowa, której zawdzięczają Jaśliska obecność na szlaku architektury drewnianej.

Historia Jaślisk rozpoczyna się od lokacji miasta Hohenstath (Wysokie Miasto) przez Kazimierza Wielkiego w 1366 r., w 1434 r. stało się własnością biskupstwa łacińskiego w Przemyślu, stanowiąc przez wieki łacińską wyspę w morzu łemkowskiego grekokatolicyzmu. Pewnie dlatego zawsze dbano o odpowiedni rozmach rzymskiej świątyni, co widać i dzisiaj, kiedy stajemy w rynku i spoglądamy na imponującą sylwetkę późnobarokowego kościoła św. Katarzyny.

Zbudowany został w poł. XVIII w., z fundacji ówczesnego biskupa przemyskiego Aleksandra Antoniego Fredro, który co prawda konsekracji świątyni nie dożył. Rozbudowany tuż przed I wojną światową należy do piękniejszych świątyń regionu, do tego jest znany jako sanktuarium maryjne. W barokowym ołtarzu głównym znajduje się uchodzący z cudowny obraz Matki Bożej Jaśliskiej Królowej Nieba i Ziemi, znacznie starszy i od ołtarza i od kościoła, pochodzący być może jeszcze z wieku XV. Tak czy inaczej od wieku XVII znajdował się w Jaśliskach i już wówczas otaczany był dużym kultem przez obydwa katolickie wyznania po obu stronach granicy. Obraz koronował w czerwcu 1997 roku papież Jan Paweł II, podczas mszy w Krośnie, tej samej, na której kanonizował św. Jana z Dukli.

Trudno w to dziś uwierzyć, ale do poł. XVII w. Jaśliska były zamożnym ośrodkiem miejskim, bogacącym się na handlu, zwłaszcza węgierskim winem. Zgodnie z konstytucją sejmową z 1506 r. wino owo mogli do Królestw wwozić jedynie kupcy węgierscy, którzy następnie winni je składować w oznaczonych miejscach, m.in. Jaśliskach i Dukli. Zapewne właśnie tym potrzebom zawdzięczają Jaśliska rozległe, piękne i niezbyt poznane piwnice i paradoks, iż w rynku pod zwykłym „kwadraciakiem” z czasów Gierka znaleźć można piękne renesansowe piwnice…

Przywilejów na skład węgierskiego wina zazdrościły Jaśliskom inne miasta, szczególnie Krosno, którego obywatele wielokrotnie próbowali je omijać i ograniczać, za co zostali np. przywołani do porządku przez Zygmunta Augusta w 1559 r. Przejąć handel węgrzynem udało się Krosnu dopiero w stuleciu kolejnym, w czasach Portiusa, choć wino składowano w Jaśliskach aż do rozbiorów.

Do dawnej świetności miasteczko już nie powróciło, na dodatek w latach 30. XX w. straciło prawa miejskie. Po wojnie zostało siedziba gminy, ale w 1976 r. zlikwidowano Urząd Gminy, włączając Jaśliska do Gminy Dukli. Zabytkowy ratusz popadł w ruinę i nie doczekał nowego millenium, został bowiem zastąpiony nową konstrukcją, dziedziczącą po starej zaledwie nazwę i tyleż wspaniałe co tajemnicze piwnice...

Jednakże Kiedy ciało słabnie, silniej czuje się duszę. Dostrzegli ją zrazu nieliczni, dziś już odwiedzający Jaśliska w pokaźnej liczbie beskidzcy wędrowcy, doceniła literatura, rozpropagował film. Drewniana zabudowa, ściśle przestrzegająca dawnego układu miasta stała się mocnym punktem Szlaku Architektury Drewnianej a kultowa droga na słowackie Čertižné, ozdobiona niecodziennymi drogowskazami weszła, na listę „must see” każdego ambitnego podróżnika – kolekcjonera wrażeń. Stały się też na powrót siedzibą gminy.

Czy zatem potraficie zanurzyć się w realizmie magicznym? Sprawdźcie, odwiedzając Jaśliska.



Jaśliska na fotografii - Facebook

Więcej o walorach tego zakątka Beskidu Niskiego - Rezerwat Kamień nad Jaśliskami